Kształtowanie marki w internecie

wtorek, 20 05 2008 | Kategoria: E-biznes ogólnie

Dla każdego właściciela sklepu internetowego lub innej witryny komercyjnie działającej w Sieci własna marka powinna mieć duże znaczenie. Można skutecznie działać bez marki, oczywiście. Jednak w konkurencji serwisu kształtującego własną markę z serwisem nie przykładającym do tego wagi ten pierwszy ma o wiele większe szanse na zbudowanie lepszej pozycji.

Marka to często jedno z największych bogactw firmy. Taki sklep jak Merlin.pl mógłby zlikwidować działalność, ale ten, kto przejąłby markę, mógłby ją bardzo szybko odbudować. Znacznie szybciej, niż osoby startujące od zera. To prawo marki.

Z tej samej przyczyny Coca-Cola może sprzedawać swoje napoje o wiele drożej, niż konkurencji sprzedający inne rodzaje coli.

Często podkreśla się, że marka powinna być oryginalna. Szczególnie w internecie nabiera to dużego znaczenia, gdyż bardzo łatwo jest uruchomić serwis o podobnej nazwie. Nazwy typu superzakupy.pl, agd-rtv.pl, czy extraksiazki.pl to zdecydowanie złe marki (nie wiem, czy takie istnieją, wymyśliłem je właśnie w tej chwili). Nie są oryginalne, nie wyróżniają się z dziesiątek podobnych nazw, trudno je zapamiętać i łatwo uruchomić serwis o podobnej nazwie. W dłuższej perspektywie może to być poważnym problemem.

Z kolei takie nazwy, jak agito.pl, czy merlin.pl są dla sklepów o wiele lepsze. Co oznacza słowo „agito”? Nie mam pojęcia. Zapewne nic. Dlatego dobrze wpada w ucho i wyróżnia się na tle konkurencji. Łatwiej prowadzić działalnia marketingowe dysponując taką nazwą.

Chociaż imię Merlin wywodzi się ze starodawnych legend, to dzisiaj nie jest w powszechnym użyciu. To również świetna nazwa dla sklepu internetowego.

W ten sposób dochodzimy do błędu często popełnianego przez właścicieli sklepów. Niekiedy upierają się, że sklep musi mieć nazwę (czyli zarazem adres) bezpośrednio odnoszący się do sprzedawanego towaru. To mylne przekonanie. Nazwa może być oryginalna, dziwna, niespotykana, może być wymyślonym zlepkiem liter.

Oto cytat na temat marki z Małej niebieskiej księgi reklamy, ze stron 58 i 59:

Marka nie jest czymś, co można wziąć do ręki – nie ma namacalnego charakteru, nie jest trwała, jest za to zależna od emocji. Mimo to stanowi sumę wszystkich naszych działań(…) Nawet najlepszy dyrektor finansowy zostanie bez środków, jeśli firmowego konta nie będą codziennie zasilały nowe wpływy generowane przez markę. Rozumiesz o co chodzi? MARKA TO WSZYSTKO”

Myślę, że to świetny opis roli marki w firmie. Także tej działającej w Sieci. Swoją drogą, to wspomniana książka jest świetna i warto się w nią zaopatrzyć :-)

Czy marka jest tylko dla dużych?

Można się spotkać z zarzutami, że troska o markę to rzecz odpowiednia tylko dla “dużych graczy”. Agito, Merlin, Allegro i tak dalej. Absolutnie się z tym nie zgadzam.

Załóżmy, że mój sklep ma rocznie 2000 stałych klientów. Dla nich sklep w którym kupują będzie marką. Potrzeba posiadania marki nie dotyczy więc tylko witryn powszechnie znanych. Sklep sprzedający wyposażenie biurowe nie musi być przecież znany wszystkim. Wystarczy, że będzie posiadać markę w swojej niszy rynkowej.

Jeżeli bliżej interesuje Cię temat marki, to gorąco polecam blog Pawła Tkaczyka, właściciela agencji Midea. Paweł zaprasza również do zadawania pytań na temat marki.

Tagi: , ,

Podobne artykuły:

Komentarze (13)

Paweł Tkaczyk, 21 05 2008, 09:01

Nie zgadzam się z tezą, że Agito czy Merlin to dobre nazwy dla księgarni internetowych. Nazwa sama w sobie powinna coś komunikować. Niekoniecznie “jak krowie na rowie”, ale powinna odzwierciedlać to, czym zajmuje się firma, bądź to, jakie wartości kierują firmą. Nie dla wszystkich musi to być jasne, ale dużo łatwiej skojarzyć firmę po nazwie.
Oczywiście, jeśli firma sprzedaje “mydło i powidło” (jak Merlin), to nazwa nie wiąże się z działalnością. Ale i tu można coś wymyślić. Allegro też sprzedaje “mydło i powidło”, ale nazwa w terminologii muzycznej oznacza “szybko i z przyjemnością”. I to jest filozofia, która stoi za zakupami w Allegro.
Podsumowując: lepiej zapamiętać nazwę i coś, co się z nią kojarzy, niż po prostu nazwę :)

Bartłomiej Dymecki, 21 05 2008, 09:27

Paweł, ilu użytkowników Allegro zna terminologię muzyczną? :)

Popatrz na takie marki, jak Xerox, Sony, Nike, Nikon, czy Kodak. One w same w sobie nic nie znaczą.

Ja to widzę tak, że marka, owszem, musi komunikować, ale to już rola odpowiedniego marketingu.

marinero, 21 05 2008, 09:48

Myślę, że dużo zależy od skali działalności firmy i otoczenia w jakim działa wiec trzeba to rozpatrywać w szerszym biznesowym kontekście. Rzeczywiście gdy marką jest SONY, to z niczym nie musi się to kojarzyć. Jednak gdy mamy do czynienia z firmą działającą na lokalnym rynku w danej branży, to słusznym i zbawiennym jest, tak jak pisze Paweł Tkaczyk, by marka jednak odzwierciedlała to, czym firma się zajmuje. Jeśli nazwiemy biuro rachunkowe “Alicja” i nie dodamy, że chodzi o biuro rachunkowe, to nie zafunkcjonuje to w świadomości potencjalnych klientów i trudno będzie na tym zbudować “świadomość marki”.

Dodatkowo zrodzi to inne problemy – np. przy pozycjonowaniu strony, gdyż przy wpisaniu jakiegokolwiek żeńskiego imienia w wyszukiwarkę otrzymamy cały przegląd stron erotycznych. Miałem podobną historię w swojej działalności.

Niestety jeśli chodzi o mały i średni biznes, to nagminną (i z pewnością zrozumiałą z ludzkiego punktu widzenia) sytuacją jest, że ktoś rejestruje firmę, nie ma doświadczenia biznesowego, nazywa ją imieniem żony i próbuje utrzymać się przez dwa lata. Ważniejsze wtedy jest zdobycie klientów, wydrukowanie ulotek, oklejenie samochodu i inne sprawy. Czasem biznes się udaje i rozrasta się, wtedy myśli się dopiero o wizerunku, marce, logo – tylko, że wtedy okazuje się, że firma ma śmieszną nazwę, niepoważne logo itp. Spotykam się z tym cały czas i jeśli tylko właściciel jest na tyle elastyczny, że można mu zaproponować zmianę logo (ze zmianą nazwy jest już gorzej), to dobrze. Często jednak, stoję przed problemem, jak tu wstawić ohydne cytrynowo-czerwone logo na nową stronę, tak by na niej było, ale jednocześnie by nie było zbyt widoczne :)

Co innego, gdy powstaje duża firma – wtedy zanim powstanie, grupa ludzi pracuje nad jej przyszłym wizerunkiem i planuje jakąś strategie.

Słowem – wszystko moim zdaniem zależy od kontekstu i otoczenia biznesowego w jakim dany biznes funkcjonuje.

Marek Jankowski, 21 05 2008, 20:49

Myślę, że marinero trafił w sedno pisząc o pozycjonowaniu. Moim zdaniem kształtowanie marki w Internecie trzeba (niestety?) zacząć od sprawdzenia, czy jest dla naszej nazwy wolna domena .pl i czy nazwa jest na tyle unikatowa, żeby przebiła się do czołówki wyników w Googlach. A co do Merlina czy Allegro, to faktem jest, że przy odpowiednie silnej lub długotrwałej promocji praktycznie każda unikatowa nazwa, niekoniecznie związana z charakterem czy działalnością firmy, utrwali się i zacznie się kojarzyć z produktem – vide Pudelek.pl :)

marinero, 21 05 2008, 21:55

Marku nie musisz mi mówić – sam kilka lat temu popełniłem ten błąd, który do dziś rzutuje na moją działalność. Błąd odwrotny od tego, który opisuję w poprzednim komentarzu. Rozpoczynając świadczenie usług, która z założenia można świadczyć zdalnie, błędnie założyłem, że będę działał na lokalnym rynku. Rychło okazało się, że działam w środowisku słabym biznesowo i muszę się opierać w części na okolicznych miastach, w tym na sąsiedztwie dużego miasta wojewódzkiego. Niestety dla swojej własnej strony wykupiłem domenę regionalną, która jednoznacznie sugeruje skąd jestem, co utrudnia mi konkurowanie na szczecińskim rynku.

Cóż, gdybym miał ten rozum, co teraz kilka lat temu to… A tak będę musiał popracować nad zmianą wizerunku, nową domeną internetową itd.

To kolejny dowód na to, że zagadnień nie można generalizować, tylko zawsze rozpatrywać je w pewnym kontekście.

I tak z innej beczki – Marku, zajrzałem na Twój blog po raz pierwszy i cieszę się, że wśród natłoku “produkcji” wielkich internetowych biznesów (bądź tylko aspirujących do takiego miana, bo często więcej w tym pozerstwa i hucpy), ktoś dostrzega problemy nieco mniejszych firm. Pisałem o tym ostatnio na forum ebiznesmeni.pl, do którego ostatnio dołączyłem.
Jak się troszkę wczytam, to z pewnością będę miał kilka komentarzy. Przy okazji cieszę się, że to kolejny blog (zauważam pozytywną tendencję) pisany w języku polskim.

Nie skorzystałem jeszcze z możliwości kontaktu z Pawłem Tkaczykiem, ale z tego co czytam na blogu Marka, brzmi to zachęcająco i jak znajdę wolną chwilkę, to z pewnością będę miał kilka pytań.

Chyba z powodu wrodzonego gadulstwa nie potrafie zachować umiaru w tych komentarzach i w końcu Bellois mnie zabanuje jak będę się tak rozpisywać :) Chyba muszę uruchomić swój blog i wtedy będę mógł pisać, co mi ślina na język przyniesie i nikt mi nic nie zrobi – co najwyżej nikt nie bedzie tego czytać. Mam nadzieję, że autor tego bloga wybaczy mi to po raz przedostatni :)

Bartłomiej Dymecki, 22 05 2008, 07:04

Marinero,

dzisiaj Sony jest rozpoznawalne, ale czy takie było gdy zaczynało działać? :-)

Co do lokalnych, małych firm to wolę się zbyt obszrnie nie wypowiadać, bo to nie moja działka. Cały czas mam na myśli internet, a więc promocję w skali krajowej.

Powiem natomiast z doświadczenia, że lokalnie dobrze sprawdzają się marki budowane na nazwisku właściciela. Wyniki mogą jednak nie być widoczne od razu. Ale to już pewien offtop.

Póki co nie zamierzam banować ;-)

Marku,

unikalność nazwy nie ma wpływu na wyniki pozycjonowania w Google.

Marek Jankowski, 22 05 2008, 09:54

Marinero: dzięki, zapraszam :)
Bartek: napisałem to chyba mało precyzyjnie, więc uściślę. Jeżeli nazwiesz swoją firmę np. “Best Price”, to konkurujesz z ponad 84 milionami stron, na których jest taka fraza. Ale jeżeli nazwiesz ją “Upsynth” (namęczyłem się, żeby znaleźć coś, co w Googlach nie występuje :) to nie masz żadnej konkurencji i 100% ludzi którzy wpiszą te nazwę w Google trafi do Ciebie.

Marek Jankowski, 22 05 2008, 09:56

Przepraszam, mała literówka: “Upsynth” pojawia się ponad 11 tysięcy razy, a konkurencji nie ma “Upsytnth” :D

marinero, 23 05 2008, 09:41

Marka na nazwisku – tak, myślę, że to dobry pomysł i to nie tylko lokalnie (vide: Kruk, Wojas itp.).

“Upsytnth” – bardzo unikalne, tylko trudne do napisania i zapamiętania. Również trudno się wymawia. Jeszcze bardziej unikalne jest: “fghjdghjdfklsdfs” :)

RobertG, 8 06 2008, 17:40

Post ciekawy a komentarze jeszcze bardziej ale ja chciałbym się odnieść do jednego szczegółu, mianowicie tej coli. Zarówno CocaCola jak i Pepsi z jednej strony mają markę i silną pozycję ale też są lepszymi produktami stąd mogą być droższe. Ale jest też druga strona: mają lepsza jakość. Są słodzone cukrem a nie słodzikiem. Cukier szybko się wchłania i powoduje trochę lepszy nastrój, wiem to nic w skali człowieka ale globalnie pewnie wpływa na ocenę produktu. W dodatku oba mają dodatki smakowe i zapachowe, które sprawiają że ich smak wydaje się lepszy. Tak więc droższa cena nie jest tylko wynikiem pozycji firmy – to też jakość. Sorry za offtopic ale jestem maniakiem tych napojów i nie mogłem się powstrzymać :P

marinero, 9 06 2008, 11:48

@RobertG – dajmy spokój temu marketingowi wirusowemu przynajmniej na tym blogu. Litości… Piotr Majewski Show ciągle trwa…

RobertG, 9 06 2008, 18:52

@marinero, gdybym się zajmował marketingiem wirusowym to nie wypowiadał bym się na blogu o takiej tematyce chyba :) Sorry, jak mój post wygląda jak spam, może rzeczywiście przesadziłem z tym offtopickiem bo daleko mu od nurtu posta ale chciałem dopisać trochę o interesującym mnie temacie. Pozdrawiam.

marinero, 10 06 2008, 12:28

Mocno off-topic :) Ja np. lubie czystą wódkę i tyłek mojej żony, ale nie widzę powodu żeby sie o tym rozpisywać na tematycznym blogu. Do dyskusji o coca-coli lepsza będzie strona http://www.coke.pl.

Dodaj komentarz