
niedziela, 02 03 2008 | Kategoria: Organizacja pracy
Dzięki uprzejmości Aleksa mogłem zapoznać się z wydaną w formie ebooka książką Zen To Done autorstwa Leo Babauty. Przedstawia ona metodę zarządzania zadaniami zbliżoną do Getting Things Done. Oprócz tego systemu Leo wzorował się także na ideach Stephena Coveya z książki 7 nawyków skutecznego działania.
Zen To Done nie została wydana w języku polskim, więc dla nie znających chociaż trochę angielskiego pozostaje… nauka :-) Całe szczęście pisana jest w miarę prostym językiem.
Przyjazny dla oka design książki zachęca do czytania. Autor swoją teorię zawarł na 83 stronach, co jest dodatkowym plusem (oszczędność czasu). Ale czym właściwie ZTD różni się od GTD? Przede wszystkim jedną podstawową sprawą: prostotą. Zen To Done to maksymalnie uproszczony system zarządzania czasem, a właściwie samym sobą w czasie, nie wprowadzający masy nawyków, których przyswojenie może być trudne.
Kolejne elementy systemu omawiane są jeden po drugim bez zbędnego “gadulstwa”. Niestety, czytając polskie tłumaczenie Getting Things Done moje wrażenia nie były tak samo przyjemne. Treść była o wiele bardziej skomplikowana, a przesłanie dosyć niejasne i na dodatek okraszone “laniem wody”. Nie wiem, jak jest z wersją oryginalną.
ZTD skupia się natomiast na prostym przekazie. Wspomina także o wielu narzędziach, których nie opisuje książka Davida Allena, jak kultowy zeszyt Moleskine, czy Hipster PDA (do niedawna z niego korzystałem, ale teraz przestawiłem się na kilka kartek formatu A4 włożonych do tekturowej teczki).
Co bardzo istotne, Zen To Done nie wymaga wprowadzania od razu całego systemu. Można implementować do swojego życia jeden nawyk po drugim i cały proces rozłożyć sobie w czasie.
Podsumowując, polecam lekturę tej świetnej i prostej książki. Szczególnie zaś tym, którym samo GTD wydało się zbyt skomplikowane i trudne do wdrożenia oraz utrzymania.
Komentarze (9)
Piotr Arendt, 2 03 2008, 23:20
Twój opis systemu jest zachęcający – szkoda tylko, że e-book wciąż pozostaje płatny. Ciekaw jestem Twojego sposobu zdobycia go. :)
Bartłomiej Dymecki, 3 03 2008, 09:49
Piotr, zapewniam, że było to zgodne z prawem. Właściwie to jak go nie szukałem, a ebook sam do mnie przyszedł dzięki osobie wspomnianej we wstępie.
Robert Drózd, 3 03 2008, 13:20
A korzystając z okazji zapytam Cię – jak przetłumaczono w polskim wydaniu GTD określenie “next action”? Pisząc haslo GTD na polską wikipedię przetłumaczyłem to dosyć dowolnie. :-)
Bartłomiej Dymecki, 3 03 2008, 13:45
Robert, przetłumaczono ten zwrot na “najbliższe działanie”. Mi osobiście nawet to pasuje, ale pewnie znalazłby się jakiś lepszy zwrot.
Piotr Arendt, 3 03 2008, 16:34
Bartku, nie podejrzewałem Cię nawet o to, może źle się wyraziłem. :)
Robert Pankowecki, 9 03 2008, 22:38
Przeczytałem jak dotąd do 31 strony i wprowadzam dwa pierwsze nawyki. Książka napisana bardzo prostym językiem i przyjemnie się ją czyta. Póki co udaje mi się wytrwać w dwóch pierwszych nawykach. Dzięki za polecenie. Nie żałuję wydanych dwóch dyszek. Pozdrawiam.
TesTeq, 26 03 2008, 07:52
1) Polska wersja GTD oddaje skomplikowany tok myśli Davida Allena – wersja angielska jest równie zagmatwana.
2) Nikt nie wymyślił nic lepszego niż “najbliższe działanie” jako odpowiednik “Next Action”. Cóż – taki mamy język.
2) Niemieckie tłumaczenie ZTD jest dostępne za darmo tu: http://imgriff.com/serien/zen-to-done/
» Kartka, pisadło… notuj! - Orest Tabaka, 17 08 2008, 11:48
[...] głowa, to zapamięta ręka, kartka, notatnik elektroniczny itd. Metody Getting Thinks Done czy Zen To Done (uproszczone GTD) traktują o tym, aby zapisywać sobie cele, zadania do realizacji. Przyznam, że inne pozycje [...]
Tekstem, 14 12 2008, 08:14
o metodzie GTD można też poczytać po polsku :)
http://www.szczescieizen.net
Dodaj komentarz