
środa, 07 11 2007 | Kategoria: E-biznes ogólnie
Ciekawym modelem biznesowym w internecie jest udostępnienie darmowej usługi na pewien czas, a następnie, po jej spopularyzowaniu, wprowadzenie opłat.
Gdy jednak udostępniasz użytkownikom jakąś usługę, a później chcesz brać za nią pieniądze, powinieneś przeprowadzić taką operację w sensowny, przemyślany i nie rzutujący na Twój wizerunek sposób. Nie chcesz przecież, aby poskutkowało to niechęcią do Ciebie, prawda?
Do napisania tego tekstu zainspirował mnie przypadek autorespondera freebot.pl, którego właścicielem jest Piotr Majewski. Jedna z opcji w tym systemie stała się płatna. Darek Puzyrkiewicz opisał tą sytuację na swoim blogu:
Dzięki niemu od dłuższego czasu każdy, za darmo mógł tworzyć swoją listę adresową, zarządzać nią a także wysyłać do swoich subskrybentów emaile. Ja także korzystałem z tej usługi do powiadamiania moich czytelników o nowościach na blogu. Kiedy jednak dziś tam zajrzałem, zakładka „Wyślij mailing” przywitała mnie radosnym, czerwonym komunikatem: „Opcja dostępna tylko w impleBOT.pl” – i to powtórzona siedem razy na całej stronie. Bez żadnego ostrzeżenia, tak po prostu – było fajnie, ale teraz musisz za to zapłacić.
Niby nic nadzwyczajnego, każdy ma prawo wprowadzić opłaty do swojego produktu. Jednak o klasie biznesmena świadczy to, w jaki sposób opłaty te wprowadza. Niestety opisana sytuacja nie wygląda różowo i podejrzewam, że u części użytkowników poskutkuje utratą zaufania do właściciela freebota.
Freebot został wypromowany, jako darmowe narzędzie. Tak cały czas o nim pisano i tak go reklamowano. Nagłe wprowadzenie opłaty za jedną z opcji, która była darmowa, nie jest zbyt przyjaznym dla użytkowników działaniem. Według mnie poważne podejście do biznesu nakazuje, aby o czymś takim użytkowników poinformować z solidnym wyprzedzeniem.
Warto z tego wyciągnąć lekcję i nie powtarzać takich błędów.
Wątek na temat jest też na forum ebiznesmeni.pl.
Komentarze (7)
przemek, 7 11 2007, 18:59
Osobiście uważam, że taki sposób postępowania nie jest zbyt dobry. Oczywiście nie można jednoznacznie stwierdzić, że jest do końca zła. Wszystko zależy od sposobu wprowadzenia opłat i ich wysokości. Jednak wprowadzanie opłat z dnia na dzień, bez wcześniejszego poinformowania o tym użytkowników, niezbyt dobrze świadczy o twórcach serwisu/usług.
O wiele lepszym sposobem “przechodzenia” z darmowego na płatne, jest to co zrobili twórcy Remember The Milk. Niedawno wprowadzili konta PRO, które różnią się od “darmowych” tym, że właściciele kont PRO mają udostępnione nowe ficzery. Pozostali użytkownicy nic nie stracili.
Mariusz Gąsiewski, 7 11 2007, 21:32
Oczywiście każdy ma prawo robić ze swoim serwisem, co mu się podoba. Zgodzę się jednak z Przemkiem, że “upgrade” kont użytkowników wyszedł by lepiej. Podejrzewam, że lista osób, zirytowanych tego typu krokiem jest dość spora.
Piotr Lewandowski, 7 11 2007, 23:17
Jaki biznesmen, takie metody… Co się dziwić – Piotr Majewski to demagog i cwaniak, żerujący na naiwnych (a tych jak widać w naszym kraju nie brakuje)…
Robert Drózd, 9 11 2007, 23:44
Znaczy góru kupuje sofę do mieszkania i potrzebuje więcej wpływów krótkoterminowych. :-)
jerzy dabrowka, 10 11 2007, 15:16
Bardzo słuszna uwaga. Ale nie róbmy z użyteczności jedynej słusznej filozofii – na świecie są inne wartości, które opisują mechanizmy naszego działania. Zapewne dla sporej części czytelników takim życiowym credo jest właśnie jakość, która wynika z uzyteczności produktu, ale…
Chodzi o zadanie sobie pytania, co chcemy osiągnąć. Czy dobry produkt pro se, czy jakies korzyści pośrednio płynące z jego stworzenia. Wydaje mi się, że wiekszość z nas – ludzi którzy w jakiś sposób zarabiają na życie dbaniem o jakość – widzi ten drugi plan.
Być może bohater tekstu zadał sobie pytanie:
* czy chcę ogłosić, że moja aplikacja straje się komercyjna za 2 miesiące, ryzykując przy tym, że może powstać konkurencyna darmowa kopia,
* czy zmianę wprowadzić szybko, tak by użytkownicy dowiedzieli się o niej w potrzebie, co zmobilizuje ich do jej zakupu.
I tak działa wolny rynek. Część przeklnie i kupi, część parsknie smiechem i odejdzie a część opisze swoje oburzenie w mediach. Komentowanie świata tylko przez pryzmat “usability” skazywałoby nas na prace misyjną. Budowanie świata na przymusowej bezinteresowności już było przerabiane ;)
Reasumując: Patrzenie na swiat tylko przez pryzmat usability mozna dac paradokslanie wypaczony obraz.
PS. There’s No Such Thing as a Free Lunch :)
Bellois, 10 11 2007, 23:26
jerzy,
nie patrzę na to z punktu widzenia usability. Analizuję jedynie podejście do e-biznesu i jego możliwe konsekwencje. Zważ na kategorię tego wpisu :)
Bartek Juszczyk, 25 11 2007, 23:40
Robert, pozdrowienia ;)
A poważnie – sam mechanizm wprowadzenia fatalny, choc co dziwne – nijak się majacy do głoszonych przez Pana Piotra teorii “e-marketingowych” (jak zwał tak zwał). Nawiasem mówiąc sa metody na to, by nie tylko nie wystarszyć, ale wręcz zachecić do zakupu, np. zwiększajac jednocześnie funkcjonalność, obecną pozostawiając jako darmowe “demo”. Ale – nie będę ojca (?) robić dzieci uczył… ;)
Pozdrowienia
Dodaj komentarz