Napój pobudzający dla komputerowców

piątek, 16 11 2007 | Kategoria: Pozostałe

Wszystkim czytelnikom bloga, którzy dużo czasu spędzają przed komputerem, polecam, zamiast kawy, niezwykły niezwykły napój pobudzający – Yerba Mate. Jest to tradycyjny napój indian Ameryki Południowej wytwarzany z liści ostrokrzewu paragwajskiego.

Mate posiada naprawdę silne własciwości pobudzające, dosłownie “daje kopa”. Zaniepokojnych uspokajam – to nie narkotyk ;-) Mate nie uzależnia i nawet pozytywnie oddziałuje na zdrowie. Z tego co mi wiadomo, można spokojnie pić duże ilości mate.

Jak bardzo pobudza mate? Silniej niż kawa. Działa też znacznie dłużej, conajmniej kilka godzin.

Ja kupiłem mate w sklepie Yerbamastestore.pl. Dokładniej to Yerba mate Rosamonte.

Mate powinno się ponoć pić przez bombillę, czyli specjalną rurkę, ale dałem sobie z tym spokój :) Zwykły zaparzacz jest wystarczający.

Tak więc jeśli masz zwyczaj faszerować się dużymi ilościami kawy, lepiej wypróbuj Yerba mate. Jeśli tego nie robisz, to i tak powinieneś spróbować mate.

Podobne artykuły:

    Brak podobnych stron

Komentarze (21)

marek, 16 11 2007, 02:42

No zobaczymy… ostatnio kawa i red bull mi już bokiem wychodzi a projektów na głowie od groma…

Kiedy muza Cię opuści… « zielony blogger pl, 16 11 2007, 04:44

[...] Może zabraknąć godzin w dobie ;) Ale i na to jest sposób: bellois nadał o “zamienniku” kawy, którą (kawę) pochłaniam litrami – Yerba Mate. Słyszałem już trochę o tym, ale nigdy nie próbowałem. Więc teraz spróbuję: za umieszczenie linków mam podobno dostać kilogram tegoż niezwykłego ponoć zielska, tudzież kubek do jego przyrządzania. Więcej informacji na forum o Yerba Mate – przy okazji to całkiem niezły przykład reklamy wirusowej, czy też linkbaitingu, co to sam rozchodzi się po blogach. A jaki może być koszt kilograma listków i kubka? W dodatku można uzależnić od kolejnych dostaw armię nowych klientów ;) [...]

Krzysztof Lis, 16 11 2007, 08:20

Szkoda tylko, że smakuje to jak napar z petów. ;)

PiotrekJ, 16 11 2007, 09:07

nigdy nie piłem, ale oprócz pobudzenia liczy się jeszcze smak :)

Bellois, 16 11 2007, 11:21

Napar z petów? Ciekawe ;-) Mi mate smakuje. Smak jest nieco “dymny”, ale mi to nie przeszkadza. Jeżeli miałbym do czegoś porównać smak, to chyba do mocnej zielonej herbaty.

MiMaS, 16 11 2007, 15:46

O rany… epidemia jakaś? ;-)

Od dłuższego czasu w pracy ciągle słyszę siorbanie przez bombille i stukanie tykw.. I chyba wcale nie dobrze, że “dałeś sobie z tym spokój”. Z yerbą wiąże się cała… hmm.. kultura picia.

Bellois, 16 11 2007, 16:52

Kto wie, może kiedyś… tylko na razie nie chcę jeszcze bardziej zdziwaczeć ;-)

shrew, 16 11 2007, 17:52

Ja z takim może głupim pytaniem: Po co się pobudzać kawami i naparem z petów (Cejrowski i Pawlikowska tak opisali smak mate przy pierwszym w życiu łyku)?

Osobiście zwolniłam tempo i żyje mi się dużo lepiej. A! Robię (wbrew pozorom) coraz więcej, tylko że mniej się “spinam” psychicznie. Lepsze wyjście niż pobudzaniem się kawą czy innymi.

Kamil Matysik, 16 11 2007, 18:50

Picie przez bombillę z tykwy/Calebasse to nie tylko pewna kultura picia ;) ale i oszczędność :) Bo mate można zalewać wiele razy… tak jak to robił właśnie np. Cejrowski u Wojewódzkiego – cały czas dolewał sobie ciepłej wody z termosu ;)

Bellois, 16 11 2007, 19:51

shrew, masz racje, zgadzam się z Tobą w 100% :) Ale jak już trzeba posiedzieć dłużej, to dobrze wiedzieć, czym się stymulować ;)

Mi to naparu z petów nie przypomina. Może dlatego, że nigdy czegoś takiego nie piłem :-)

Kamil, ja też zaparzam w zaparzaczu kilka razy. Ale dochodzę do wniosku, że bombilla jest chyba jednak wygodniejsza, bo ma wmontowane sitko i jest mniej zachodu.

Matek, 16 11 2007, 21:49

Ja też zaczynałem bez bombilli, ale jak się okazało zaopatrzenie się w nią było najlepszym pomysłem z możliwych. Naprawdę polecam.

PS. Tu nie chodzi tylko o pobudzenie się i nawet nie o smak. Najbardziej wciąga cała reszta związana z Yerbą ;)

Keroth, 17 11 2007, 20:22

Kawę pochłaniam litrami, więc może spróbuję. 19 zł za torebkę jestem w stanie przeboleć, nawet jeśli się nie przekonam.

Fluxid, 29 11 2007, 21:46

Yerba rządzi :) Kawy nie znoszę, Red-bull drogi i z czasem przestaje działać i trzeba więcej. od kiedy piję yerbę, to i mniej herbaty pijam, bo yerba jest mniej gorzka. Teoretycznie nie powinno się pić tego z cukrem, ale ja pijam z nieoczyszczonym cukrem trzcinowym. Wkrótce sobie sprawię materkę i bombillę, bo po europejskiemu się tego pić nie da: sitko niepraktyczne, a fusy nieprzyjemne jak się dostaną do ust. :)

waltharius, 1 12 2007, 19:44

No ja pod wpływem Twojego wpisu zakupiłem ten specyfik :) Wraz z koniecznym oprzyrządowaniem… Jak na razie nie wypiję tego tak, jak wyczytałem, że się pije, czyli nasypawszy do materki 2/3 suszu… Cholernie niedobre! Ale mniejsza ilość suszu i jakieś drobne dosłodzenie da radę ;-) Może się jeszcze wciągnę. Dzięki za wpis z informacją, zawsze to jakieś nowe doświadczenie :)

Pozdrawiam

ffatman, 2 12 2007, 05:41

Pilem mate. Nie lubie. Tak samo jak mocnej zielonej herbaty. Gorsze zielone herbaty, co je trzeba na mocno zaparzac polecam po arabsku, z mieta. Niestety, dokladnie po arabsku oznacza niemozebna slodkosc. Czarna herbate pije mocna, swiezo zaparzona i siorbie – tak trzeba, inaczej bez smaku jest. Przydaje sie b. minimalna szczypta soli. Z cukru tylko i wylacznie brazowy trzcinowy. Dodatki: ususzony lisc bodziszka “anginki”, swiezo utluczone ziarnko pieprzu lub dwa, anyzek, badian, kumin, kminek, swierzy imbir, kardamon …
Jest jeszcze sencha do wyboru.

Bellois, 2 12 2007, 08:15

Trzcinowego cukru też używam, ale tylko do słodzenia herbaty z cytryną, innych raczej nie słodzę :)

Ludwik C. Siadlak, 15 12 2007, 22:00

Bellois, mate można pić praktycznie ze wszystkim – argentynczycy na porannego kaca zalewają mate mlekiem, a przy popołudniowej sjeście często sokiem pomarańczowym – wtedy czy z cukrem czy bez to już mała różnica ;-)

Niemniej najbardziej “szokujący” widok “kultury picia mate” to policjant kierujący ruchem w Montevideo – Jedna ręka w górze, druga trzyma mate z bombillia, a termos pod pachą.

Pozdrawiam serdecznie
Ludwik

Andrzej, 5 01 2008, 00:40

Yerba Mate jest faktycznie rewelacyjna. Jest jeszcze jedna fajna odmiana – Mate de Coca, robiona z listków koki (tak, tych samych co kokaina) i też bardzo pozytywnie wpływa na organizm. Problem tylko taki, że jak ktoś się jej napije i ma jakieś złogi w żołądku, to czyszczenie murowane… oj działo się ;)

Bellois, 5 01 2008, 01:49

Haha. Widzę Andrzeju, że ciekawy przygody tam macie :-) Tutaj jest pewnie nie do kupienia w Polsce i ciekawe jak tam z legalnością ;)

Bellois, 5 01 2008, 01:56

Andrzeju, właśnie doczytałem, że już wróciliście. Współczuję nieprzyjemnej przygody.

Andrzej, 10 01 2008, 04:05

Widocznie tak miało być. Nic się nie dało zrobić. Jedynym słusznym wyjściem był powrót, na razie…
Co do Mate de coca – przemyciliśmy ok 500 saszetek tej herbaty. Trochę dla nas, trochę na prezenty. Jednak fakt nielegalności wywożenie tego z Boliwii uświadomiliśmy sobie dopiero podczas kontroli antynarkotykowej. Kolejna mocna dawka adrenaliny, ale skończyło się dobrze. Teraz przy kompie herbatka smakuje;) Niestety nie da rady tego kupić w Europie z wiadomych względów.

Dodaj komentarz