Darmowy ebook o zarabianiu na blogu od Johna Chow

wtorek, 29 05 2007 | Kategoria: E-biznes ogólnie

Pamiętacie, jak Johnie Chow, który sporo zarabia na swoim blogu? John wydał ebooka na ten temat. Plik PDF można pobrać za darmo. John opisuje, jak każdy może zarabiać na blogu. Oczywiście nie żyjemy w USA i trzeba brać ogromną poprawkę na nasze warunki.

Ebooka można pobrać na blogu Johna Chow. Tą wiedzą już dzielił się na swoim blogu w różnych wpisach, ale ebook to taka skondensowana, konkretna wiedza w jednym miejscu. Coś co lubię, bo mam pod ręką zbiór informacji. W sumie ten ebook mówi o podstawach – dobrych programach partnerskich (u nich jest tego naprawdę sporo), o najczęstszych błędach, sposobach na pozyskanie czytelników, optymalizowaniu reklam AdSense. Warto znać, jeśli nie czytujesz bloga Johna.

Może to być dobry poradnik dla kogoś, kto zamierza blogować w anglojęzycznej Sieci. Osobiście za jakiś mam zamiar się za to wziąć. Ale to dopiero, gdy lepiej podszkolę się w angielskim. Nie twierdzę, że stanie się to szybko, ale pewnego dnia na pewno tak :-)

Sądzicie, że w Polsce też kiedyś będziemy mieli blogerów zarabiających duże pieniądze na tym, co naprawdę lubią robić, czyli pisaniu?

Podobne artykuły:

Komentarze (8)

WZ., 29 05 2007, 17:57

Zanim weźmiesz się za angielski, podszkól polski (wziąć) ;-)

Bellois, 29 05 2007, 18:47

WZ, dzięki za wytknięcie jakże ważnego błędu :-) I nie “zanim wezmę”, bo wziąłem się już dawno, teraz trzeba dojść do odpowiedniego poziomu.

A ten błąd cały czas robię ;)

Krzysztof Lis, 29 05 2007, 19:59

Entuzjaści będą zarabiać na swoich blogach dużo. Entuzjaści, bo byle kogo ludzie czytywać nie będą. Z kolei pisanie ciekawych treści przez kogoś, kto się autentycznie nie interesuje daną tematyką, jest bardzo trudne.

Co do blogów po angielsku, załóż już teraz, zanim podszkolisz angielski. Pisząc na te blogi będziesz szkolić ten język a one z kolei będą się powoli pozycjonować.

Bellois, 29 05 2007, 20:21

Z jednej strony to racja, ale z drugiej to trochę mam strach. Bo nie chciałbym, aby to brzmiało “kali jeść”, “kali pić”.

Jakub zyski Dirska, 29 05 2007, 22:54

W ostatnim czasie w Polsce zauważalne jest ogromne przyspieszenie w zakresie reklamy internetowej. Będzie się to przekładało również na dochody z blogów. Choć ze względu na dużo mniejszą popularność języka polskiego nie przypuszczam aby nasi blogerzy osiągnęli tak spektakularne wyceny jak blogerzy z Ameryki Północnej. (John Chow, jak dla mnie “Janek Pasibrzuch”, mieszka chyba w Kanadzie).

Bellois, 30 05 2007, 15:11

Masz rację. Nie ta ilość czytelników. Anglojęzyczny internet to Wielka Brytania, USA, Kanada, Australia… dużo więcej poencjalnych klikaczy w reklamy i klientów do pozyskania przez pp. Ale jestem generalnie dobrej myśli, jeśli chodzi o przyszły rozwój sytuacji w Polsce.

Jakub zyski Dirska, 1 06 2007, 08:34

Jasne. Anglojęzyczny internet to absolutnie nie tylko kraje w których to język urzędowy. Najlepszym tego dowodem jest fakt że kilka milionów ludzi w Polsce przynajmniej rozumie kontekstowo co jest napisane. Nie inaczej jest w innych krajach. Fakt ten podwaja ilość potencjalnych klikaczy.

A widzieliście co zrobili Jankowi Pasibrzuchowi (inaczej: John Chow) – wykorzystali jego nazwisko do reklamowania własnych produktów w Google AdWords.

Bellois, 1 06 2007, 09:42

Widziałem. Uroki bycia znanym :)

Dodaj komentarz