
sobota, 30 09 2006 | Kategoria: Książki
Podejrzewam, że książka Bogaty ojciec, biedny ojciec napisana przez Roberta Kiyosaki jest przynajmniej ze słyszenia znana większości czytelnikom tego bloga. Jest ona chyba najbardziej znaną publikacją tego autora i generalnie dosyć popularną pozycją. Niektórzy z treści w niej zawartych uczynili podstawę swojego światopoglądu, a dla innych stanowi ona zło w czystej postaci.
Czytałem ją już kilka lat temu. Wydaje mi się, że dzięki temu mogę na nią spojrzeć bardziej z boku i z większym obiektywizmem. Na szczęście nie należę do fanatyków uważających Roberta Kiyosaki za swojego guru, ale jestem także daleki od całkowitego potępiania go. Ale do rzeczy. O czym w ogóle jest książka? Generalnie o pieniądzach, ale ja widzę w niej raczej dzieło propagujące określony sposób życia. Życia w niezależności finansowej. Niezależności od pensji, niezależności od państwa. Zgadzam się w pełni z tą ideą – warto wziąść życie we własne ręce i samemu zatroszczyć się o swoją przyszłość – prowadzić własne biznesy, rozszerzać swoją wiedzę na temat świata finansów, zajmować się inwestowaniem. To jest mądre.
Sam nie zamierzam być etatowym szczurem pracującym na przyszłość kogoś innego. Nawet gdyby był to naprawdę wspianiały etat. Moim celem jest raczej tworzenie etatów, a nie ich szukanie.
Kiyosaki mówi jednak o czymś więcej. Odniosłem wrażenie, że dla niego bycie bogatym to najważniejsza rzecz na świecie, której warto poświęcić całe życie. Nigdy nie zgodzę się z takim poglądem. Dla mnie to absurd. Jeśli mamy możliwość usamodzielnienia się finansowego, to warto to zrobić, ale nie może to być sensem naszego życia… Według mnie Robert jest skrajnym materialistą po uszy zadurzonym w szeleście zielonych papierków. Ale nie zmienia to faktu, że w swojej książce zawarł kilka mądrych myśli, które wielu ludziom moga pomóc otworzyć się na inną rzeczywistość.
Dlatego warto przeczytać jego książkę.
Brak podobnych stron
Komentarze (0)
Dodaj komentarz