Obalanie mitów na temat użyteczności

wtorek, 15 08 2006 | Kategoria: Użyteczność ogólnie

Mimo tego, że użyteczność staje się coraz bardziej znaną dziedziną, to wciąż pokutuje wokół niej kilka dziwacznych mitów. Niektóre osoby nie znające zbyt głęboko tego tematu mogłyby przyjąć te mity za pewniki, a to jest już bardzo niebezpieczne. Co to za mity? Sprawdźmy i rozprawmy się z nimi raz na zawsze :-)

Wpis ten powstał we współpracy z Robertem Drózdem, którego poprosiłem o wsparcie i który jest autorem opisu mitów: 3, 4, 5 i 6. Byłem przekonany, że Robert da mi tylko parę zdań odpowiedzi, a on tak się rozpisał, że w końcu został autorem większej części tego wpisu ;-)

A więc po kolei:

Mit 1: użyteczność to funkcjonalność

Funkcjonalność to zupełnie co innego, niż użyteczność. Przynajmniej według ściśle fachowej terminologii. Niestety słowa te są ze sobą mylone. I robią to nawet tłumacze niektórych książek, którym nadaje się w naszym języku tytuły mówiące o funkcjonalności, podczas gdy one same traktują o użyteczności i tak też jest w oryginale!

Witryna wtedy jest funkcjonalna, gdy posiada wszystkie niezbędne funkcje i opcje potrzebne użytkownikom. To jednak wcale nie oznacza, że będą one użyteczne. Zgadzam się z tym, że mogą tu występować pewne problemy z terminologią. Jednakże, jak donosi artykuł w serwisie użytecznosc.pl, polska terminologia informatyczna używa obu terminów w znaczeniach zgodnych z angielskim pierwowzorem. Tak więc problemy pojawiają się wtedy, gdy ktoś zagadanienia informatyczne próbuje nazywać słowami z języka potocznego.

Oczywiście należy tu wziąć pod uwagę czysty marketing – funkjonalność brzmi lepiej, niż użyteczność ;-)

Mit 2: użyteczność nie daje zysków

To jeszcze częstszy pogląd i szczególnie w przypadku domorosłych webmasterów, małych firm i osób prowadzących e-biznes na mniejszą skalę :-) Tymczasem poprawienie użyteczności może pomóc zwiększyć obroty niemal każdego sklepu internetowego. Im wygodniejszy stanie się on w użyciu, tym lepsze sprawi wrażenie na użytkownikach, tym lepiej będzie kojarzony i tym chętniej użytkownicy będą z niego korzystać. Według badań przeprowadzonych przez Norman Nielsen Group skuteczność sklepu z poprawioną użytecznością może się podnieść nawet o 400%.

Rozsądne jest więc stwierdzenie, że efektywność każdej witryny może zostać zwiększona przez zwiększenie jej użyteczności, a zysk jest tu zależny od konkretnego rodzaju działalności.

Mit 3: użyteczność można ocenić na pierwszy rzut oka

Otóż nie można. Wpatrywanie się w serwis jak w obrazek, daje nam
najwyżej 1/4 informacji o potencjalnych problemach, znacznie więcej
wiemy dopiero gdy wejdziemy w interakcję. Trzeba po serwisie
pochodzić, trzeba spróbować wykonać zadania, do których został
stworzony. Dopiero wtedy widać problemy, których z pozoru nie ma.

Mit 4: użyteczność to prawie to samo, co dostępność

Typowo polski mit, nie spotkałem się z nim w publikacjach zachodnich.
Czasami można traktować dostępność jako pewien podzbiór użyteczności,
ale najczęściej są to odrębne dziedziny. A już wierutną bzdurą będzie
krytykowanie ogólnej użyteczności serwisu, dlatego że nie działa on w
trybie tekstowym.

Mit 5: trzymanie się zasad użyteczności ogranicza kreatywność, oznacza
tworzenie mdłych i podobnych do siebie serwisów

Powiedzcie to twórcom samochodów. Jakoś tak się składa, że nadwozia i
wykonanie wnętrza mogą się zadziwiająco różnić, ale opływowy kształt
pozostaje taki sam, podobnie w tym samym miejscu mamy kierownicę,
pedały gazu i hamulca, czy przełączanie świateł. W większości branż
nauczono się, że używanie produktu nakłada na designerów pewne
ograniczenia. Jednak, jak przekonuje Don Norman, twórcy nigdy nie uczą
się na błędach swoich poprzedników. Myślę, że za parę lat sytuacja się
unormuje

Mit 6: testy na użytkownikach to jedyna słuszna metoda oceny użyteczności

Jest to częściowo prawda. Rzeczywiście, nic nie powie nam tak
brutalnie prawdy o serwisie jak dobrze przygotowany test. Kwestia w
tym przygotowaniu. Jeśli zadania testowe będą wydumane, użytkownik nie
pasujący do grupy docelowej, moderator nie dość spostrzegawczy – może
się okazać, że test niewiele nam powiedział. Często lepsze efekty da
przegląd różnych ścieżek w statystykach, albo analiza heurystyczna
przeprowadzona przez osobę, która serwisu nie zna tak dobrze, jak my.

Podobne artykuły:

Komentarze (16)

empty, 16 08 2006, 09:10

tylko mała uwaga dotycząca błedów ortograficznych: “wziąć” nie “wziąść” (mit 1, ostatni akapit).

do "empty", 17 08 2006, 18:53

hehe a “orginał” (też Mit 1), to Cię już nie razi?

Bartłomiej Dymecki, 17 08 2006, 20:23

czepiacie się ;-)

Kacper Kwapisz, 17 08 2006, 21:47

Hehe, też napisałem o tym ‘wziąść’. Ale wolałem na maila niż tak ‘publicznie’ się czepiać ;)

Poza tym, link do “wykop ten wpis” nie jest poprawny (z ”).

Krzysztof Urbanowicz MEDIA CAFE, 17 08 2006, 23:59

Gratuluje ciekawego tekstu. Przeczytalem z zainteresowaniem. Wlasnie pisze o nim notke na MEDIA CAFE.

shrew, 19 08 2006, 15:00

Bartek, poczepiamy się, ale edytora z podkreślaniem błędów można używać :)

Tomek Karwatka, 19 08 2006, 22:08

>>
Często lepsze efekty da przegląd różnych ścieżek w statystykach, albo analiza heurystyczna przeprowadzona przez osobę, która serwisu nie zna tak dobrze, jak my.
<<

Nie wiem Bartku w ilu testach z użytkownikami uczestniczyłeś ale byłbym bardzo ostrożny w tego typu stwierdzeniach. Nie widzę większego przełożenia “scieżek ze statystyk” na usability a analiza heurystyczna to tylko analiza heurystyczna.. serwis jest dla użytkowników i to oni są ostatecznym testem. Grupa docelowa ma tutaj moim zdaniem dużo mniejsze znaczenie niż np. przy focusach. Większość osób ma podobne problemu, większe znaczenie ma tutaj chyba po prostu doświadczenie internetowe niż wiek i zarobki :)

Sam wpis jest ciekawy i prowokujący. Mnie prawie każdy punkt zachęca do głębszej rozmowy na ten temat. Myślę, że w wielu mitach o ktorych pieszesz jest odrobina prawdy :)

Na przykład wydaje mi się, że “trzymanie się zasad użyteczności ogranicza kreatywność, oznacza tworzenie mdłych i podobnych do siebie serwisów” zależy głównie od tego jak wygląda współpraca na linii projektant-grafik. Czasem graficy narzekają, że np. zbyt dokładne makiety serwisy utrudniają im kreatywne podejście do projektu. To bardzo ciekawa tematyka.

Może warto na te tematy porozmawiać kiedyś w realu :)

Pozdrawiam

Bartłomiej Dymecki, 20 08 2006, 08:06

Tomek: nie wiem, czy zauważyłeś, ale nie jestem jedynym autorem tego tekstu :) I choć ja zgadzam się z wnioskami Roberta, to na temat wspomnianych fragmentów musisz rozmawiać z nim.

Andrzej-Ludwik Włoszczyński, 25 08 2006, 12:22

Bardzo interesujące. Wrzuce na swój blog odnośnik to może oszczędzi mi trochę tłumaczenia klientom.

Elsindel, 1 09 2006, 17:54

Rety.

Mit 1. Słowo “funkcjonalność” przez polskich inforamatyków (ale nie: w informatyce jako dziedzinie!) jest używane zamiast słowa funkcja. Błędnie. Ludzie mówią: “dodamy nowe funkcjonalności do programu”. Funkcjonalność to cecha, a nie obiekt, niestety już tego chyba się nie wykorzeni. To po pierwsze. Po drugie, coś jest funkcjonalne, czyli cechuje to coś funkcjonalność, jeśli spełnia powierzone mu zadanie. W skrócie. W tym sensie jest to uboższa wersja pojęcia użyteczności, która w definicjach w ISO i na stronach takich, jak usability.pl, jest bardzo szeroka i obejmuje wiele innych aspektów (np. przyjemność użytkowania).

W mojej opinii należy mówić o funkcjach programu i nie używać słowa funkcjonalność (rzeczownika) dla uniknięcia problemów w komunikacji. A na usability mówić użytecznosć. Wtedy chyba nie powinno być problemów ze zrozumieniem w różnych kręgach.

Mit 2. Jakieś dowody? Łatwo napisać mit, ale chętnie znalazłbym rzetelne obliczenia… ;)

Mit 3. Skąd liczba 1/4? (mam pewne podejrzenie, czyżby pewien obrazek w Alertbox?)

Mit 5 nie jest mitem w odniesieniu do WWW i grafiki. To jest prawda: biznesowe serwisy “dające po oczach”, wspaniałe, piękne, super skomponowane i bardzo użyteczne jednocześnie praktycznie nie istnieją (jeśli wg Was istnieją – podajcie przykłady). Istnieje ich mało, ponieważ właśnie jest to bardzo trudne (i kosztowne), a więc jest to poważne ograniczanie. Bo serwisów pięknych i nieużytecznych oraz użytecznych i brzydkich są tysiące. To nie jest przypadek. Mit 5 wg mnie do natychmiastowego skasowania. Chcesz być doskonały pod każdym względem, płacisz bardzo ekstra, tak moim zdaniem jest (w Internecie – nie wiem, jak gdzie indziej). Nie mam dobrego DOWODU na to jednak. Chętnie popatrzę na Wasze dowody jednak ;)

Mit 6. Skąd wziął się ten mit? Czy on jest niebezpieczny? :) Na oko 90% wytycznych publikowanych w książkach, blogach, artykułach, stronach edukacyjnych, Alertboksie Nielsena – wynika z obserwacji – w laboratoriach lub na co dzień. User testy w roznych formach to najlepsza metoda sprawdzenia, czy cos jest uzyteczne. Najprawdopodobniej na dluzsza mete (w wiekszosci projektow) nic nie jest w stanie ich zastapic. Ten mit jest zupelnie nieszkodliwy, ale przede wszystkim nigdy nie spotkalem sie z osoba, ktora by uwazala, ze user testing to jedyna wlasciwa metoda badania usability. (Ja uwazam, ze najlepsza, i z czasem daze to roznych jej form na roznych etapach projektow, glownie nieformalnych, “zle zaprojektowanych” – ale np. badanie eksperckie wykrywa inne rzeczy. po prostu mnostwo detali widac patrzac na serwis dlugo, detali ktore nie maja znaczenia w wiekszosci przypadkow, to jednostkowe utrudnienia, ktore stanowia czynnik obnizajacy, ale nie zabijajacy usability).

Podsumowujac – z wieloma powyzszmi tezami, Bellois, sie nie zgadzam :) Przede wszystkim brakuje argumentacji. Zrewidowalbym zwlaszcza mity 5 i 6.

Czworka to 100% prawda. Niestety, gdy ktos oswoi sie z pojeciem usability, zaczyna wymagac od ludzi zajmujacych sie tym natychmiastowej wiazacej opinii “czy to jest uzyteczne?”. A skad mamy wiedziec? :)

n.rafal, 19 02 2007, 08:53

mit6: (…)użytkownik nie pasujący do grupy docelowej(…)

Steve Crug w “Nie każ mi myśleć” twierdzi jasno, że często nie warto zaprzątać sobie głowy szukaniem odpowiedniego przedstawiciela grupy docelowej w testach użyteczności, bo każdy postrzega Internet mniej więcej podobnie i podobnie się w nim porusza. Może różnice występują między ludzmi młodymi a tymi nieco starszymi, ale czy różnica jest między np. księgową a dyrektorem dużej firmy? Jak to wygląda z Twojego punktu widzenia? Steve ma rację, czy nie? :)

WebAudit Blog » Mity użyteczności - dla kogo?, 20 02 2008, 22:49

[...] na jednej stronie, także w telefonie komórkowym. Dziękuję za odwiedziny!Bellois opublikował wpis o mitach użyteczności. Częściowo — przy moim współudziale (punkty [...]

Robert Drózd, 20 02 2008, 22:51

Tak przy okazji trafiłem na tę stronę i widzę że wraz ze zmianą adresu Twojego bloga, zniknęły wszystkie komentarze do tego wpisu, które były oryginalnie w roku 2006. Dlaczego?

Bartłomiej Dymecki, 20 02 2008, 23:11

Racja. Zacząłem akcję przenosin komentarzy, ale w pewnym momencie zaniechałem. Jak wiesz stary blog był na Jabbie, systemie absolutnie niekompatybilnym z WP. Mam jednak te wszystkie komentarze i postaram się skończyć ich przenoszenie.

Bartłomiej Dymecki, 1 03 2008, 13:26

Komentarze właśnie wróciły.

orzech, 4 09 2008, 22:00

Stary wpis, ale się odniosę, bo dopiero niedawno trafiłem na Twoj blog. :)

Mit 5. – świetny przykład z samochodami! Tworzę strony, ale jestem programistą i często muszę szukać argumentów przeciw różnym dziwnym projektom grafików ;) Dzięki ;)

pozdrawiam

Dodaj komentarz